Blog > Komentarze do wpisu
Będę kląć

Squirk zamieściła u siebie obrazeczek z magicznym wierszykiem, w którym ktoś ubolewał, że nie ma zespołu Tourreta, który objawia się niekontrolowanym klęciem. Wczorajszy dzień radośnie szeptał mi do uszka, że powinnamprzynajmniej zaburzenie owo poudawać, dla zdrowia psychicznego i kląć ile wlezie.

Z godziny na godzinę było coraz gorzej. Po pierwsze - wstałam o 5 rano po paskudnym śnie o szefowej z księgarni, z katarem lejącym się zewsząd. Wypiłam aspirynę, ale ze spania nici, toteż zaczęłam pracować. Z pracy nadszedł mail, żebym podała wszystkie linki, loginy i hasła do stron, gdzie uprawiałam marketing szeptany. Po pierwsze, od dwóch dni się do marketingu zabierałam i zabrać nie mogłam, bo nie cierpię tego i bach, zemściło się na mnie. Najgorsze jest to, że tuż przed mailem od szefowej odwaliłam jednak kawał dobrej roboty i pokomentowałam tu i ówdzie, niemniej atak paniki i tak nastąpił.

Przy ataku paniki (połączonym z nudnościami i ble) najlepiej zadzwonić do Misiomieja (albo do kolegi, który z właściwą sobie gracją słonia paniką się nie przejmuje i sprowadza na ziemię). Komórki brak. Zostawiłam ją w taksówce. Panika coraz większa, Miranda dzwoni na komórkę, potem do firmy tasksówkarskiej (z przygodami :P), kierwoca będzie po 19:00, wtedy dzwonić.

Wysmarowałam maila do pracy, że nie mam telefonu i jakby co, to pisać maila. Oczywiście durny umysł podsunął od razu myśl, że pomyślą sobie, że się usprawiedliwiam i tłumaczę. Czy wspominałam już, że najbardziej na świecie nienawidzę tłumaczyć się komuś, dlaczego coś robię tak a nie inaczej? Moja matka ciągle o to mnie pyta, przy czym zadaje mistrzowsko pytania tak, żę cokolwiek bym nie odpowiedziała, zawsze wychodzę na głupka. Nienawidzę tego. Oj, jak bardzo nienawidzę.

No, ale wracając do szefostwa, przy okazji dostało mi się po nosie za nieumiejętne prowadzenie jednej ze stron (Dom alergika). Na szczęscie pani była miła i powiedziała, że nie ma do mnie pretensji, bo rozumie, zę nie każdy może "czuć" jakiś temat, ona nie cierpi dzieciaków a ja to akurat potrafię, więc do dzieła. Tyle dobrze.

Na domiar złgo wczoraj z mocą wodospadu dotarło do mnie, że przecież ja jeszcze umowy nie mam. I może być tak, że będą mi jakieś wstręty robić.

I trzeba było iść na nauki przedmałżeńskie i opisywać śluzy i rozwiązywać zadania z wykresów.

Za odzyskanie komórki zapłaciłam 20 złotych.

Wieczorem wrąbałam całe mleczko w tubce i teraz czuję, jak odkłada mi się na dupce.

Dziś wstałam o upiornej godzinie, z dreszczami - głównie z nerwów. Idzie ku dobremu (na ten przykład nie mam ochoty zwrócić śniadania). Posypałam się popiołem, wrąbałam puszkę tuńczyka i teraz oficjalnie zapowiadam, że mam wszystko w ciężkim poważaniu, idę na futona z ksiazką w łapie.

Dupa, dupa, dupa.

środa, 22 lutego 2012, szyszka_dono

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/02/22 12:38:56
Nie mirmiłuj, śliczny obrazeczek mi się podlinkował ;-)
Tytuł strony zmień na "Doom alergika" i zatrudnij mnie - jestem przekonana, że wprowadzę w życie wielu alergików mnóstwo emocji. Nie mówię, że pozytywnych, bo to nuda, ale wszelkie inne nastąpią jak najbałdziej ;-)
-
wkurzanie
2012/02/23 01:51:40
Zafascynowało mnie sformułowanie "z katarem lejącym się zewsząd". OK - z nosa, to rozumiem. Ale interesują mnie inne miejsca, z których to się wylewało. Poproszę wymienić wszystkie ;o)
-
2012/02/23 07:18:30
Ciemna noc, ciężko namacać chusteczki :P a ilość gluta sugeruje, że zbiera się również w uszach i w opuszkach palców, bo wszędzie go pełno :P
-
2012/02/23 07:20:34
squirk - gwarantuję, że gdyby to był doom, to bym bezczelnie wrzucała obrazeczki o treści mózgotrzepnej. Nie mirmiłuję, mały kurhanik nad jeziorkiem marzy mi się stosunkowo rzadko, teraz miałam tylko klasycznego wkurza. Dla podkreślenia wagi moich słów Siłacz uderzy pieścią w stół :D
-
2012/02/23 19:58:46
uważaj, bo napiszę o Tobie bajkę! :-)