RSS
piątek, 20 listopada 2009
poŁomnie

Łomny zaliczony. Co prawda musiałam odpowiadać na dzikie pytania w stylu czy mam męża, dziecko, jaka jest moja rodzina, ile razy był papież w Polsce i czy Polska była komunistyczna, jak również wysłuchac fascynującej opowieści o egzaminie we Francji (po raz setny) i wizycie u papieża z okazji fundowania uniwerku (po raz setny i pierwszy)... ale zaliczyłam. Jeszcze nazwał mnie kaznodzieją i delikatnie zasugerował, ze jestem "taka jakaś rezolutna i nazbyt dowcipna", a moja praca  "jak o papieżu, to czemu taka skromna", ale już po wszystkim :)

Przeurocze bylo w tym wszystkim to, że ludzie ze studiów, którzy zostali napadnięci moim rozpaczliwym mailem w stylu "ratunku, umieram!!" odpisali bardzo ciepło i miło. Szkoda, zę to już ostatni semestr, jednak prawdą jest, że ludzie tak naprawdę poznawać się zaczynają na drugim roku...

 

A tak w ogóle....

to właśnie rozległo się pukanie do mych drzwi.

 

A za nimi stała Miranda.

 

...

 

ZUOOOOOOOOO! zakrzyknęłam, tym samym wyłączam się na cały weekend :D

15:52, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 listopada 2009
na paluszkach przez liście

ostatnie liście postanowiły mi spaść na głowę. Wyczyn nie lada jaki, bo śmigałam na rowerze, bezczelnie wykorzystując to, że listopadowi ciągle się wydaje, że jest wrześniem. Szkda tylko, ze nocą powraca do zdrowych zmysłów i bezlitośnie obgryza drzewa ze złotocieni...

 

Gladiator pięknomuzyczny, Russel z chudym pysiem wyszlachetniony przez niewielki zarost, stąpa ciężko po piasku areny. Nie liście, a płatki róż. Upał setek oddechów. Czyż nie jesteśmy aktorami w jedynym przedstawieniu, bez możliwości bisowania?

 

01:04, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 listopada 2009
bezmyślny-zmyślny poranek

pranie się tłucze po łazience, a ja zastanawiam się, czy przypadkiem nie powinnam się też sama potłuc w imie czystości włosów. Przed dokonaniem ablucji powstrzymuje mnie myśl, że moze na trening dziś pójdę, to spocę się jak dziki szynszyl. Zobaczymy. Na razie muszę przynajmniej stronę pracy na Łomnego napisać i udać się do Owada po frytken, bo dobre i tanie tam mają. Oby były, bo mam tylko dychę, a Misiomieje dużo jedzą. takie to misie. Misie przerażone ideą życia domowego, które składa się z proszków, papieru toaletowego, szczoteczek do zębów, mydła, płynu do naczyń i innych pierdół, które normalnie pojawiają się z nieba.

Właśnie dokonałam klawiaturą czegoś, co przywróciło mi zamkniętą stronę, czynność bardzo pożądaną w firefoxie, której mi bardzo brakuje od czasu opery... i nie wiem, jak tego dokonałam. Buu. Nic to, statystyka podpowiada, ze jeśli będę dużo pisać, to najprawdopodobniej znowu coś takiego mi wyskoczy. Szczególnie, że operacja przywróciła mi stronę Zakładki, której nie zdążyłam doczytać :D

kawa się dopija, kawa się też czyta - pewnie w ramach odskoczni od Łomnego umacham recenzję na kawobloga, który się rozwija na razie powolutku, ale skutecznie. Pierwszy podcast już jest, łatwość przedsięwzięcia mnie zaskoczyła niezmiernie, myślę, że uda nam się conajmniej raz na dwa tygodnie coś wypiszczeć z siebie - a co :D

Kusi mnie też recenzja Gladiatora, którego sobie odświeżyłam wczoraj. Misiomieje padły zmęczone, a ja zanurzyłam się w muzykę Zimmera i po raz kolejny stwierdziłam, zę nie ma to jak prosta opowieść o honorze - brakuje mi takich obleśnie szlachetnych i dumnych facetow w kinie, takich, co to nie są zmęczeni życiem i wymiętoleni, ale no... męskich jakiś. I Russel ma piękny głos i brodę, więc same plusy. O, czuję, że rośnie we mnie pisanie :d jak wrócę z zakupów, to pewnie coś umacham. O.

Poranki z Wiedźmą i Zuem dają pozytywnego kopa, a co!

11:54, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 listopada 2009
Majchrzaczku

ja cię też, wiesz. no. też.

21:55, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
there's wine, there's song

złamałam się i otworzyłam wino focze - głównie dlatego, że zakręcane, a nie z korkiem.

 

Efektem tego jest wybitna chęć wyjazdu do Dolly, w te jej cholerne skałki i wyciągnięcia jej na światło dzienne. piszę do niej smsa za smsem, bo głupia pipa siedzi zaklepana tam na tej swojej wiosce i w dodatku daleko. I za Majchrzakiem tęsknię, za jej jesienną poezją i namiętnościami zdolnymi góry poruszać, za Marzenką, która tak pięknie mówi i za Beatką, która łączy wspaniałość ze skromnością  tak, żę tylko bić brawo, za Baśką i jej optymistycznym podejściem do wszystkiego, za Zaro i jej "szyyyyyszka".... Chciałabym zobaczyć bejbika Basi już-nie-Deszczyńskiej, poplotkować z Asią Szpargałką, która jest tak pięknie hiszpańska duchem i posłuchac znowu, jak Gabi czyta opakowanie z soku winogronowego.

 

A równocześnie jest mi tak dobrze, tak cudownie cicho, ciepło i bezpiecznie, tak szalenie magicznie, bo tylu cudownych ludzi mam na wyciągnięcie łapki i jest ktoś, z kim zawsze moge porozmawiac, i kto na mnie krzyczy jak robię głupoty, na kogo mogę tupnąć nogą, pozłościć się i wrócić, żeby znowu porozmawiać...

 

poezja we mnie rośnie, kwitnie i pączkuje, choć jesień. A może właśnie dlatego?

20:35, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »

 

Takie mnie dziś powitało cosio na moim uzależniaczu, czyli Facebooku. Przywitało i rozbawilo na cały dzień, a co.

Wracam z zajęc, gdzie zwiala mi cała farmacja i poł masażu, za to pozostała garstka (no, 20 luda) bawiła się świetnie i po raz pierwszy w życiu skończyliśmy... po czasie. ja też się super bawiłam :P

Wczoraj - focza wizyta, która obrodzila w wino, deskę drewnianą do krojenia na niej, pościel i absolutnie rewelacyjne kocie poduszki :) Posiedziałyśmy, pogadałyśmy, ja sie poryczałam przy jakiejś tam okazji i ogólnie pełne catharsis. Mirando, szykuj się, bo może w plener z Foką pojedziemy, a co :D

A tak a' propos Mirandy... wczoraj też skleiłam pierwszy w historii podcast kulturalny opolsko-krakowski i teraz wiem, że to potrafię :P szumy, piski i przedźwięki pewnie będą, ale zapraszam do słuchania już dziś wieczorem! Oczywiście na blogu Kawa z Cynamonem :)

 

 

 

 

15:14, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 listopada 2009
braterstwo

Nowy wpis na kawocynamonowym bloggusie :)

Braterstwo wilków raz!

Zapraszam do lektury!

17:11, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
Niepodległość

prześladowana czymś, co było pewnie boską naganą za to, że nie obejrzeliśmy trzeciej cześci Władcy turlalam się po pokoju gubiąc, przypalając, upuszczając i tłukąc. Wieczorny SMS z Wrocławia, ktory jak zwykle przypomina samospełniające się SOS postawił mnie na nogi i kopnął w stronę komputera. Zgodnie z przewidywaniami po północy wszystko znowu zaczęło mi wychodzić i umachałam magiczny projekt na zaliczenie drugiego semestru podyplomówki z informatyki...

kto chce, niech zmaca. Uprzedzam, ze jest żenujące miejscami ;P dedykuję to Żołi, niech powspomina :)

Opole do zmacania (dla ubogich)

W uszach piękny Scorponok, przeplatany z Optimusem, pól konspektu na dydaktykę zrzucone do paska, pierwszy odcinek Zuonsena popiskuje z folderka, mokre włosy pachną rozmarynem, śmierdząca wycieraczka grzecznie czeka na wycieczkę na śmietnik. Blog Zakładki jak zwykle optymistyczny, aż czlowiekowi chce się ruszac do przodu... No to idę :)

Może umacham dziś małą recenzję do Kawy z Cynamonem? :)

 

15:53, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 listopada 2009
Z Cynamonem

Ogłaszam, że rusza pierwszy w dziejach historii kulturalny projekt Krakowsko-Opolski pod nazwą Kawa z Cynamonem :) link będzie od dziś widoczny na boczku, a w dzisiejszej notce link bezpośredni, o:

http://kawazcynamonem.wordpress.com/

 

kiedyś się nauczę dobrze ładować linki...

Blog będzie naprawdę ciekawy - jeśli uda nam się zrealizować przynajmniej połowę z tego, co zamierzamy :)

 

a tak na marginesie to mam judogę, o!

12:09, szyszka_dono
Link Komentarze (2) »
środa, 04 listopada 2009
nagrobnie

groby - jak groby, szare, choć w słońcu, które pomyliło listopad z wrześniem. Złotoklonowo pod nogami, czajniczkowe oddechy rzucane sobie nawzajem w nos, odpustowe smakołyki czyli marcepanowe ziemniaczki w cynamonie, znowu-za-twarde trufle i krajanka czekoladowa z podejrzanym dżemem... czyli wszystko tak, jak powinno być.

Żeby jeszcze kosmici nie lęgli się w moich zatokach i płucach, dając o sobie znać zielonkawymi wypustkami... nic to, parę razy do roku mogę znieść kocią toksynę osiadającą w oskrzelach, choć mężczyzna się martwi i jojczy. Jeszcze nie wie, biedak, jakie są skutki uczulenia na kota, ha, w tym roku i tak jest nieźle, kosmici zaczęli podrygiwać dopiero w Opolu, a nie - jak to zazwyczaj bywało - w Piekarach.

Dziki plan bloga kulturalno-cynamonowego z Małym Zuem rusza dzisiaj. W zależności od efektów pracy jutro może podam linka... Będzie inaczej, a co!

 

11:07, szyszka_dono
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26